Działaj lokalnie razem z sąsiadami!

Mamy pomysł na zagospodarowanie trawnika przed blokiem? Chcielibyśmy zorganizować święto naszej ulicy? Chętnie poznalibyśmy życzliwych sąsiadów? Rozwijajmy lokalną społeczność!


Fot. Shutterstock

Lokalne partnerstwo organizacji pozarządowych
Współczesna anonimowość ma i plusy, i minusy. Jeśli widzimy więcej minusów i chcielibyśmy podziałać lokalnie, zorientujmy się, czy w naszej dzielnicy działa lokalne partnerstwo.

Co to jest? To nieformalne zrzeszenie organizacji pozarządowych, rządowych i pojedynczych mieszkańców. Często włączają się do niego szkoły i domy kultury. Jak sprawdzić, czy coś takiego działa w naszej okolicy? Możemy się o to dopytać w urzędzie naszej gminy czy w miejscowym domu kultury.

Jeśli partnerstwa na naszym terenie jeszcze nie ma, to możemy je sami zainicjować. Trzeba udać się z taką propozycją do urzędu gminy, który powinien być otwarty na inicjatywę i pomoże nam zaprosić działające na naszym terenie organizacje na pierwsze inicjujące partnerstwo spotkanie.

Każdy daje coś od siebie
Taka inicjatywa ma wiele plusów - przede wszystkim integruje społeczność poprzez częste spotkania i burze mózgów, w czasie których decydujemy np., czy chcielibyśmy zorganizować najpierw święto ulicy, piknik kulinarny czy festyn kulturalny. Wszyscy członkowie partnerstwa dają coś od siebie - szkoły krzesła, stoliki czy harcerzy do pomocy, mieszkańcy wolny czas i swoje wyroby np.ciasta czy sałatki, piekarnie świeże bułeczki, organizacje pozarządowe konieczne rozliczenia, urząd wsparcie finansowe.

Dzięki takim inicjatywom dochodzi do zagospodarowania nieużywanych przestrzeni w blokach po nieistniejących już suszarniach. Powstają nowe miejsca spotkań,  place zabaw, ławki czy klomby, o które wszyscy potem razem dbają. Nasza okolica staje się bardziej przyjazna, a my nabieramy miłego poczucia, że się do tego przyczyniliśmy, zamiast załamywać ręce i narzekać.

Bajka czy rzeczywistość?
Brzmi bajkowo? To nie bajka, to polska rzeczywistość wielu miejsc. Lokalne partnerstwa działają od kilku lat w Trójmieście, Elblągu, w kilku warszawskich dzielnicach: Ochocie, Służewcu, Sielcach, Wierzbnie.

Mieszkańcy mają różne pomysły - wspólne ognisko na Sylwestra, dzień kundelka, spotkania taneczne pod gołym niebem, festiwal ciast i innych wypieków, pokaz talentów, wystawy zdjęć mieszkańców dzielnicy na ogrodzeniach czy w miejscowych kawiarniach.

Gdy patrzymy wokół uważniej niż zwykle, możemy zrobić różne odkrycia - zorientujemy się np., że do szkoły chodzi z naszym dzieckiem kilkoro Wietnamczyków czy Greków, dzięki którym zrobimy potem razem dzień sajgonki czy święto latawców.

Jeśli nie znajdziemy jednak chętnych organizacji pozarządowych ani urzędników na naszym terenie, niech nas to nie zraża - zacznijmy od założenia i rozkręcenia klubu sąsiada w lokalnej bibliotece i organizacji dnia sąsiada. Na pewno nie pożałujemy!

Autor: 
Agnieszka Putkiewicz
Sonda: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
To pytanie sprawdza czy jesteś człowiekiem i zapobiega wysyłaniu spamu.

Komentarze

paulina88

Świetny pomysł, ale myślę, że w mojej okolicy byłoby za mało chętnych ludzi, żeby przechwycić inicjatywę...

dark_forest

Idea wspaniała, ale rzeczywistość.... niestety rozczarowuje. Każdy jest zainteresowany tylko czubkiem własnego nosa, a kiedy trzeba się zorganizować lub cokolwiek od siebie dać (choćby czas), to każdy "nie może"... Nasi rodacy (co widać po piłce nożnej chociażby) raczej nie słyną z kooperatywy i jednoczenia się.

wampa

niestety w dzisiejszych czasach samolubstwo jest bardzo rozpowszechnione:/

angel3312

Niestety ja mam bardzo toksycznych sąsiadów także taka akcja by u nas nie wypaliła.

wampa

o to smutne:(

Masza

U mnie również nie zdałoby to egzaminu.

weronkaa84

Szkoda, że z niektórymi sąsiadami nie idzie się dogadać Sad

sisi13

Znam tylko najbliższych sąsiadów. I to też niezbyt dobrze.

aga0495

Fajna inicjatywa Smile

Julia Suszczynska

Ciekawy artykuł skorzystam z porad Smile

wampa

dobrzy sąsiedzi są bardzo ważni

mario774

fajna idea ale nie zawsze jest tak "bajkowo"

produkty partnerów