Face&Look > Mężczyzna > O czym myśli mężczyzna… III

O czym myśli mężczyzna… III

W minioną sobotę wysłuchałem wykładu Himalaisty Piotra Pustelnika, Polaka który jako trzeci w historii zdobył Koronę Himalajów czyli czternaście ośmiotysięczników. Człowiek zdeterminowany, konsekwentny, nie poddający się… Jakże wielką wolę i siłę należy w sobie mieć by zdobyć te wszystkie szczyty.

Słuchając Jego opowieści, zastanawiałem się, co kieruje ludźmi stawiającymi sobie tak trudne wyzwania. Nie mam gotowej odpowiedzi na to pytanie, muszę sięgnąć do swoich własnych doświadczeń, które dalekie są od imponujących osiągnięć Himalaisty. 

 

Moją osobistą podróżą, najgłębszą w pełnym tego słowa znaczeniu, najszczerszą, najprawdziwszą w głąb samego siebie była pielgrzymka jakiej się podjąłem cztery lata temu- przeszedłem wówczas Camino de Santiago- szlak prowadzący do Santiago de Compostela. Osiemset kilometrów dzieliło mnie od wyznaczonego celu. Swoją wędrówkę rozpocząłem na południu Francji w Saint Jean de Pied de Port. Nie wiedziałem czego się spodziewać, co mnie czeka, czy byłem wystarczająco przygotowany do drogi i w żaden sposób nie mogłem się do niej przygotować. 

 

Ruszyłem na początku kwietnia- przejście 800 kilometrów zajęło mi dokładnie 22 dni. Samotna wędrówka, była jednym z ważniejszych doświadczeń w moim życiu, które mnie na swój sposób ukształtowało. Często słyszymy hasła mówiące o tym, że nie cel jest najważniejszy a droga prowadząca do niego- w przypadku mojej osobistej wędrówki dotarcie do celu wzbudziło we mnie głęboki smutek. Czułem, że straciłem sens i dopiero po pewnym czasie zrozumiałem, że ten sens zawiera się w doświadczeniach, które nas kształtują, pozostają w nas. Nie da się zatrzymać czasu, trzeba także potrafić otworzyć nowy rozdział w życiu, sięgać dalej wzrokiem i cieszyć z tego, co przychodzi nam doświadczać. Wspominam o tym, bo to wiele ma wspólnego z pokorą.  Pojęcie nieco zapomniane w dzisiejszych czasach, w czasach, w których tak lubimy chwalić się tym, co osiągnęliśmy.  

Właśnie wspomniany na początku Piotr Pustelnik, wspominał o tym, że rozróżnia dwa typy determinacji - determinację paranoidalną i determinację pokorną. Nie wytłumaczył sensu tych dwóch stwierdzeń - ja jednak rozumiem determinację paranoidalną jako chęć zdobycia celu za wszelką cenę, bez względu na ryzyko czy też bez głębszej myśli. Cel jako wyznacznik sam w sobie. Tymczasem determinacja pokorna - jest siłą, prowadzącą także do celu z większym wyważeniem, z większą uwagą, rozglądającą się dookoła i nie podlegającej jedynie ślepej chęci przymocowania flagi do zdobytego szczytu góry.

Autor: 
Conrado Moreno

Dodaj komentarz

Komentarze

Cameleonka

Człowiek potrzebuje czasem zrobić coś wykraczającego poza schemat aby zdystansować się od świata. Z perspektywy lepiej widać, z im dalszej - tym lepiej. A często właśnie tak jest, że taka podróż odbywa się nie tylko w sensie fizycznym ale i wgłąb siebie. I to jest chyba największa wartość. A jeśli do tego okraszona jest pokorą, to już serce rośnie.

OLIWIA25

Podziwiam...

JULA7

Determinacja pokorna- podziwiam i zazdroszczę, może za jakis czas i ja odnajdę swój pozaramowy cel do którego będe starała się zbliżyć.Osobiście znam zdobywcę Korony Ziemi ( 4/7 w póltora roku- determinacja paronoidalna;) reszta w najbliższej przyszłości) i jednoczesnie pasjonatę nurkowania i wielotygodniowych wycieczek rowerowych po świecie ( determinacja pokorna). Także obserwując uważam że w jednym czlowieku moga być dwa rodzaje determinacji - w zalezności od celu;)

Dorota Niewiadomska

Determinacja jest trudną niezależnością.O ile łatwiej o nią i z nią obcować kiedy wyznaczamy sobie ścisły cel,to o tyle trudniej kiedy zdarza się nam ją zatracić...Wtedy powroty są trudne.Istotą jest co mamy w sobie i co mamy zamiar z tym zrobić...jeśli jest w nas czysta chęć serca to nie ma szczytów nie do zdobycia.Pasja wszak rodzi wiele możliwości.Pozdrawiam Naczelnego i dziękuję za pasjonujący wywiad.Ukłony panie Piotrze  Smile 

sisi13

Tekst o pokorze wywołał we mnie zazdrość. Ja też chciałabym odbyć taką pielgrzymkę.

basiamiecz715

Podziwiam takich pasjonatów.....niestety nie mam takiej pasji ,albo jeszcze w sobie nie odkryłam......

bozenkaxxj

Ogromny podziw mam dla himalaisty Piotra Pustelnika, wspaniały człowiek.A Twoja pielgrzymka Conrado była równie wazna i piękna Smile

Matez Ryczek

Mądre przemyślenia.

krisek

podziwiam tego człowieka.szacun.

1sunshine

Oj, prawda...determinacja góry przenosi..byle nie przesadzić.