Face&Look > ZDROWIE > Taka para zdarza się raz na kilka milionów!

Taka para zdarza się raz na kilka milionów!

Mają wspólne pasje i dwoje cudownych dzieci. Pomagają innym, służąc w policji, i oboje bezinteresownie uratowali komuś życie! Weronika i Jarek są faktycznymi dawcami szpiku, którzy dali szansę na powrót do zdrowia mężczyźnie z Turcji oraz nastolatce z Polski. Taka sytuacja zdarza się wyjątkowo rzadko, bo prawdopodobieństwo znalezienia „bliźniaka genetycznego”  wynosi 1:20 000, a czasem nawet 1 do kilku milionów.

 

Jarek i Weronika są rodziną, w której pomoc i uważność na drugiego człowieka to niezwykle ważne wartości. Poznali się podczas zajęć w Centrum Szkolenia Policji w Legionowie. Szybko znaleźli wspólne pasje i zainteresowania. Oboje kochają sport oraz podróże po Polsce, ale najbardziej cenią sobie czas spędzany razem. Już po paru miesiącach znajomości zaczęli ją traktować bardzo poważnie. Dziś są szczęśliwym małżeństwem, wychowują pięcioletniego Janka oraz dwuletnią Wandę, i na co dzień służą w policji, niosąc pomoc innym.

Weronika

O samej idei dawstwa szpiku dowiedziała się już w liceum. Wówczas nie była jeszcze pełnoletnia, by móc dołączyć do grona potencjalnych Dawców szpiku, ale już wtedy wiedziała, że w przyszłości to zrobi. Starania o pracę w policji, ciągła dyspozycyjność i liczne służbowe delegacje, a następnie narodziny synka - odłożyły zrealizowanie postanowienia w czasie. Weronika zarejestrowała się przez internet i zaledwie kilka miesięcy później otrzymała pytanie z Fundacji DKMS: „Czy podtrzymuje wolę pomocy choremu na nowotwór krwi, który jest jej „bliźniakiem genetycznym?”.

Telefon z Fundacji DKMS odebrałam w pracy. Byłam zaskoczona, że tak szybko dostałam informację, ale przy tym bardzo zadowolona, że podjęłam decyzję o rejestracji w bazie Dawców szpiku. Czułam wtedy strach związany z tym, czy zdążymy z pomocą, czy dojdzie do pobrania – natomiast nie bałam się samej procedury i pobrania. Najważniejsza w tamtym momencie była dla mnie pomoc osobie potrzebującej  mówi Weronika, policjantka, Dawczyni faktyczna. Rodzina była ze mnie dumna, przyjaciele także  choć niektórzy mieli wiele obaw. Gdy uświadomiłam ich, jak wygląda cała procedura, obaliłam mity, dotyczące pobrania szpiku, to kilka osób również dołączyło do bazy dawców szpiku – także mój mąż – dodaje Weronika.

Weronika oddała krwiotwórcze komórki macierzyste mężczyźnie z Turcji. Dziś mija trzeci rok od pobrania, a wiadomości o stanie zdrowia biorcy są na szczęście optymistyczne. Chciałabym kiedyś osobiście poznać mojego „bliźniaka”, zapytać, jak się czuje. To, że żyje, sprawia, że jestem spokojna – podsumowuje Weronika.

Weronika podzieliła się cząstką siebie za pomocą najczęściej stosowanej metody (aż w 80 proc. przypadków), którą jest pobranie krwiotwórczych komórek macierzystych z krwi obwodowej, czyli tzw. afereza. Zabieg trwa około 4-5 godzin, nie wymaga znieczulenia, przypomina donację krwi, a po jego zakończeniu dawca wraca do domu. 

Jarek     

Jarek od lat honorowo oddaje krew. Do rejestracji w bazie dawców szpiku nie trzeba go było zachęcać, bo miał świadomość, jak istotna jest ta decyzja dla chorych, którzy - by żyć - potrzebują przeszczepienia szpiku. W jego otoczeniu na białaczkę ciężko zachorował młody policjant  niestety nie doczekał przeszczepienia. Jarek, podobnie jak Weronika, od momentu rejestracji bardzo szybko dowiedział się, że może zostać dawcą faktycznym i komuś realnie pomóc. W jego przypadku pobranie odbyło się z talerza kości biodrowej, metody stosowanej w zaledwie 20% przypadków, którą wykonuje się w znieczuleniu ogólnym.

Leżąc w szpitalu poznałem bardzo fajnego chłopaka, który czekał na autoprzeszczep szpiku kostnego. Wiedząc, że jestem dawcą dla niespokrewnionej osoby, powiedział mi wiele ciepłych słów. Od niego dowiedziałem się też, jak mała jest wiedza ludzi na temat metod pobrania i ile mitów krąży wokół dawstwa szpiku  wspomina Jarek. Mam nadzieję, że swoją postawą podniosłem go wtedy na duchu i wlałem w jego serducho  wiarę w człowieka – podsumowuje Jarek, dawca faktyczny.  

Jarek oddał szpik nastolatce z Polski, dając jej tym szansę na życie i zdrowie. 

Podwójna pomoc ma moc!

Weronika i Jarek zgodzili się opowiedzieć swoją historię w najnowszym filmie Fundacji DKMS, pokazującym prawdziwych, skromnych bohaterów, którzy mogli poczuć to niesamowite uczucie, jakim jest uratowanie życia drugiemu człowiekowi. Swoją postawą zachęcają do niesienia pomocy, bycia uważnym na potrzeby innych, ale także do rejestracji w bazie potencjalnych Ddawców szpiku.

Znalezienie zgodnego dawcy dla pacjenta, potrzebującego przeszczepienia szpiku, jest niezwykle trudne. Ludzki genotyp ma ponad 5 miliardów kombinacji, dlatego pomimo 1,6 mln zarejestrowanych dawców szpiku w Fundacji DKMS nadal co 5. polski pacjent pozostaje bez zgodnego dawcy - mówi Sara Drobniak, opiekun Klubu Dawcy Fundacji DKMS. Gdy dowiedzieliśmy się o historii małżeńskiej pary dawców szpiku, uznaliśmy, że musimy opowiedzieć ją światu. Tak wyjątkowa para zdarza się raz na kilka milionów!  dodaje Sara Drobniak.     

Kto może zostać dawcą?

Potencjalnym dawcą szpiku może zostać każdy, kto chce pomóc, jest ogólnie zdrową osobą pomiędzy 18. a 55. rokiem życia i waży nie mniej niż 50 kg, ale też nie zmaga się z otyłością. Żeby dołączyć do bazy dawców szpiku Fundacji DKMS wystarczy wejść na stronę https://www.dkms.pl/pl/zostan-dawca i zamówić darmowy pakiet do samodzielnego pobrania wymazu, z wewnętrznej strony policzka. Te kilka minut może uratować komuś życie.

Więcej informacji o Fundacji DKMS: www.dkms.pl

fot. materiały prasowe


Kupując w sklepie faceandlook.com wspierasz fundację DKMS

Dodaj komentarz